Skolasinska

KWESTIA PERSPEKTYWY

 

Kwadrans starczył, żeby się skurczyło,

zbiegło w mały punkcik,

nieodróżnialny od Austrii, a może już Włoch

moje u mnie

Nowe szafki w kuchni i klon na tarasie

ostatnia niezbyt udana wizyta u brata,

kilka książek w czytaniu

niezniszczalny kurz pod łóżkiem.

 

Skurczyło, zbiegło i znikło,

niczym dowód twierdzenia z tablicy

starty niecierpliwą gąbką chmur.

Co było do okazania.

Nic się nie okazuje, bo nic nie widać poza

gęstniejącą bielą.

To tyle, jeśli chodzi o nasze ziemskie życie.

Upchnięci ciasno na pokładzie samolotu

żywcem zostaliśmy wzięci do nieba,

choć nie stanowimy żadnej religijnej wspólnoty.

Nie znamy się i poznać się nie zamierzamy,

odgrodzeni od cudzych pytań słuchawkami w uszach.

Zamienieni w płody

w brzuchu bezmyślnej maszyny,

która nas ogrzewa,

dostarcza nam oddech,

nie umiemy wyznaczyć granicy,

między poprzednim i następnym życiem.

A przecież człowiek, gdy raz sam siebie straci z oczu,

nie może być pewien, na co się natknie

w pierwszym wiarygodnym lustrze.

Na wyciągnięcie ręki mamy

nieskończoność

Odpowiedź na pytanie czym się różni nic od nirwany.

A ja oglądam głupi film z Edym Murphym.

A ten obok drzemie.

Nowe Publikacje