Skolasinska

FACET, KTÓRY POŁKNĄŁ SŁOŃCE

Połknął słońce

jak te maoryskie chłopy, co tańczą taniec haka

ha! to ja połknąłem słońce,

połknął słońce,

ale nie przeszła w niego

świetlista moc,

żadna moc,

zrobiło się ciemno,

zimno

był mały bardzo samotny

i płakał.

Wypuść słońce,

ktoś mu powiedział,

wypuść słońce,

ale on się bał,

że wtedy to już na pewno

wszyscy się dowiedzą,

że nie jest żadnym wielkim wojownikiem.

Słońce nie zamierzało

zmieniać swoich zwyczajów,

tylko dlatego, że ktoś je połknął.

Zaszło a potem powoli

zaczęło wschodzić

gdy wzbiło się nad linię horyzontu

zniknął

zniknął, albo się rozpękł,

różnie ludzie mówią.

I że lepiej nie łykać słońca.

Ale to nieprawda,

bo kogo z was nie kusiło

po długiej nieprzespanej nocy,

kiedy krzyczą ptaki,

a niebo tańczy dziki taniec różów i oranży,

kogo z was nie kusiło,

kto zachłannie nie rozdziawiał gęby,

choćby i raz jeden, choćby

na pustej ulicy

ugryziony znienacka przez bezpańską radość?

My pozbawienie rytuałów działamy na oślep.

Chcemy uciec trzeźwemu myśleniu

i boimy się całkiem oszaleć.

Ryzykujcie!

Jeśli się okaże, że jak ten facet,

zamiast świecić, czujecie się podle,

wystarczy poczekać.

Słońce w was zajdzie i

znów zacznie rosnąć.

W końcu rozsadzi kolejne wasze granice,

będzie razić w oczy.

Z pewnością sobie poradzi.

Nowe Publikacje